Kategorie


Zamek w Mirowie



Zamek w Mirowie zlokalizowany jest na szczycie stromego wzniesienia skalnego. Idealnie wkomponowany sprawia wrażenie naturalnego przedłużenia ostańca.
Według najnowszych badań i obserwacji terenu pierwszym założeniem obronnym istniejącym w tym miejscu była wieża obronna. Wcześniej według badaczy zamek mirowski miał zostać wzniesiony za czasów Kazimierza Wielkiego, jednak badania archeologiczne przesuwają okres budowy warowni. Zaprzeczają także istnieniu w tym miejscu grodu, co jest tym bardziej zaskakujące, gdyż w wałach ziemnych powstałych przy budowie fosy stwierdzano kilkakrotnie występowanie skorup naczyń glinianych.
Najstarszym elementem zamku jest zamek górny, a dokładnie najniższe jego piętro oraz wykute w skale piwnice. Wyższe piętra zostały dobudowane dopiero po przejęciu zamku przez Myszkowskich na przełomie XV i XVI wieku. W tym samym czasie nowi właściciele postanowili dobudować do zamku na skale od strony wschodniej wieżę mieszkalną, która liczyła aż pięć kondygnacji. Do wieży dostawiono mur kurtynowy tworzący dziedziniec wewnętrzny, który został obudowany dodatkowymi niewielkimi pomieszczeniami. Mur tym samym połączył dwie wieże – dużą wieżę mieszkalną oraz mniejszą wieżę spełniającą rolę obronną. Na murze kurtynowym do dzisiaj można zaobserwować ślady po gankach straży oraz okienka strzelnicze.


 

Całość założenia otoczona była kamiennym murem obronnym łączącym się z murem kurtynowym. Do zamku można było się dostać przejeżdżając przez majdan gospodarczy. Niestety otaczający go mur obronny został rozebrany i wykorzystany do budowy drogi. Ostatnim elementem stanowiącym o obronności zamku była głęboka, sucha fosa otaczająca cały obszar zajmowany przez warownie.
W roku 1651 dobra zamkowe zostały zakupione przez rodzinę Męcińskich, którzy byli właścicielami zamku aż do początku XIX wieku. Okres świetności warowni położył potop szwedzki. W 1657 roku Szwedzi najechali i zniszczyli zamek mirowski. Po tym wydarzeniu właściciele podjęli decyzję o odbudowie obiektu, jednak już w roku 1787 zamek został całkowicie opuszczony i zaczął popadać w ruinę.
Na dzień dzisiejszy zamek został sprzedany przez wspólnotę prywatnemu właścicielowi, który kilka lat wcześniej nabył również zamek w Bobolicach.

 

Teren zamku jest stosunkowo duży, jednak zwiedzanie obiektu jest utrudnione z kilku powodów. Pierwszym i chyba najważniejszym jest założona krata blokująca wejście na teren dziedzińca III, otoczonego murem kurtynowym. Krata została założona w momencie zawalenia się fragmentu murów. Brak należytego zabezpieczenia, a także dbania o największy skarb wsi jakim są ruiny spowodował niszczenie zabytku. Z roku na rok coraz więcej ubywało kamieni, a zagrożenie zawalenia się muru na turystów przesądziło o założeniu krat.
Podobnie sprawa ma się z zamkiem górnym. Dostęp do niego jest niemożliwy ponieważ przez cały okres zarządzania zamkiem przez wspólnotę nikt nie wpadł na to aby wybudować schody i oporęczować skałę. Na szczyt można było dostać się jedynie drogą wspinaczki. Jednak takie wycieczki domorosłych wspinaczy często kończyły się wzywaniem pomocy.
Na terenie majdanu oraz dziedzińca II przez długi czas można było spotkać obozy namiotowe oraz ogniska i całonocne imprezy. Dopiero interwencje policji ukróciły ten proceder.
Zamkowe fosy natomiast pełne są śmieci i kamieni, które wpadały do niej z obsypujących się murów. Podobnie sprawa ma się z dziedzińcem II oraz III, a także z dziedzińcem utworzonym na terenie byłej wieży mieszkalnej. Dna tych dziedzińców wypełnione są kamieniem, który po odgruzowaniu może posłużyć do zabezpieczenia i rekonstrukcji murów zamkowych. Na terenie wieży mieszkalnej zapadły się jej stropy. Wśród gruzowiska można natknąć się na ślady belek, a także fragmenty kafli piecowych. Jestem pewien, że w trakcie prac zabezpieczających, jak i archeologicznych można liczyć na liczne znaleziska przedmiotów historycznych.

Z ciekawostek historycznych dotyczących zamku mirowskiego należy wspomnieć o wizycie króla Sobieskiego.
„(…)już w roku 1661 zamek mirowski przestał być mieszkalnym tak dalece, że kiedy w roku 1683 Jan III Sobieski, idąc na wyprawę pod Wiedeń, przez kilka dni tu obozował, nie mógł przyjąć w mury swoje króla-bohatera, tylko w rozłożonym pod nim namiocie dawał monarcha posłuchanie szlachcie okolicznej i rozporządzenia wojskowe wydawał.”
Tygodnik Ilustrowany, rok 1861
Również ciekawą jest pewna opowieść, którą usłyszałem od starszego człowieka z okolicy. Otóż podczas drugiej wojny w okolicznych lasach przebywały niewielkie zgrupowania partyzanckie. Pilnowali oni aby Niemcy nie wyrządzali krzywd miejscowym chłopom. Jeden z takich kilkuosobowych oddziałów bardzo często zapuszczał się w okolice Mirowa. Ludzie nie wiedzieli dlaczego tak często pojawiają się tutaj. Pewnego razu Niemcy chcący ukrócić działanie partyzantów na tym terenie zainteresowali się tymi odwiedzinami. Rozpoczęli obserwacje i zauważyli, że za każdym razem gdy pojawiali się we wsi partyzanci, szli potem oni na zamek. Gdy tylko Polacy opuścili zamek udali się tam Niemcy. Podobno odkryli wejście do piwnicy, w której partyzanci trzymali broń i jedzenie. Aby udaremnić dalsze korzystanie z tej skrytki została ona zamurowana.

 

Mirowskie legendy łączą miejscowy zamek z zamkiem w Bobolicach. Najciekawsza z nich opowiada o dwóch braciach władających na zamkach. Byli oni do siebie tak bardzo podobni, że nawet ich własna służba nie potrafiła odróżnić. Będąc rycerzami często wyruszali wspólnie na wyprawy wojenne skąd przywozili ogromne bogactwa. Cały swój majątek trzymali wspólnie w wykutym tunelu łączącym oba zamki. Mijały lata, majątek braci powiększał się, a oni cieszyli się w okolicy dobrą opinią. Wspólnie wyruszali na wyprawy, polowania, wspólnie organizowali bale, na których niczego nie brakowało.
Pewnego razu szykowali się na wyprawę. Jednak jeden z braci nie mógł pojechać. Drugi będąc już gotowym podjął decyzję, że pojedzie sam. Brat, który został martwił się i smucił nie wiedząc co się dzieje z tym drugim. Aż przyszła na zamek radosna wiadomość, że brat powrócił wioząc ze sobą olbrzymie skarby. Rzucili się sobie w objęcia. Długo trwały opowiadania o dalekich krainach i walkach w nich stoczonych. Przyszedł wreszcie czas aby pokazać przywiezione skarby. Ogromne bogactwa, złote naczynia, bogate szaty – wszystko to zostało przyćmione przez urodę branki, którą brat przywiózł ze sobą. Powstał jednak problem. Do tej pory bracia dzielili się wszystkich równo, skarby stanowiły ich wspólną własność, a do skarbca mieszczącego się w podziemnym tunelu obaj mieli równy dostęp. Tylko jak rozwiązać sprawę z branką ?? Brat, który ją przywiózł ze sobą postanowił pojąć ją za żonę, jednak drugiemu bratu również się ona podobała. Branka również więcej uczucia kierowała stronę drugiego brata, a nie swojego męża.
Po ślubie drogi braci zaczęły się rozchodzić. Żonaty brat jeździł na polowania i wyprawy, a drugi nie wychodził ze swojego zamku. Sytuacja taka zaciekawiła drugiego brata, który postanowił sprawdzić przyczynę takiego stanu. Wrócił kiedyś wcześniej z polowania, jednak w zamku nie zastał swojej młodej żony. Postanowił sprawdzić w tunelu łączącym zamki. Gdy wszedł do podziemi zobaczył swoją żonę w objęciach brata. Wyszarpnął zatem miecz i zabił brata, a niewierną żonę kazał zamurować w podziemiach.
Od tamtego momentu duch brata pojawia się na zamku w Mirowie, natomiast duch niewiernej żony jest widoczny w pogodne noce na bobolickim zamku patrzący tęsknię w kierunku Mirowa.

Druga wersja tej legendy również prowadzi nas w zamierzchłe czasy, do zamków władanych przez dwóch braci. Oczywiście ich warownie były połączone podziemnym tunelem, w którym składali przywiezione z wojennych wypraw skarby. Jednak w tej legendzie skarbów strzegła okrutna czarownica o czerwonych ślepiach, a także zły duch wcielony w postać złośliwego psa. Pewnego razu jeden z braci wrócił z wyprawy wioząc ze sobą śliczną brankę. Tak jak wszystkie łupy wojenne zamknął ją w podziemiach gdyż nie mógł dopuścić do tego aby została u niego, gdyż drugi brat byłby pokrzywdzony. Siedziała zatem dziewczyna w podziemnym lochu gdzie była pilnowana przez czarownice. Jednak gdy czarownica odleciała na Łysą Górę, zakochany brat zszedł do podziemi pocieszyć nieszczęśliwą brankę. Niestety drugi brat usłyszał warczenie i ujadanie psa. Natychmiast udał się na dół gdzie zastał kochankę w objęciach brata. Z zazdrości zabił brata jednym ciosem miecza. Zbrodnia bratobójcza ciążyła jednak strasznie na nim. Nie mógł znaleźć swojego miejsca, stale winiąc siebie za tą zbrodnię. Aż pewnego razu w burzową noc piorun poraził go śmiertelnie kończąc jego ziemski żywot. A branka została w piwnicach, strzeżona przez czarownice i psa.